RSS
piątek, 23 listopada 2018

Początek lipca był chłodny, ale później pogoda dołożyła do pieca. Niemal dosłownie. Kto nie miał klimatyzacji miał dość ciepła, choć dziś trudno w to uwierzyć i sobie przypomnieć. Krótka ta pamięć. Cały czas coś nowego ją zaprząta. A to problemy zdrowotne, a to rodzinne, a to w pracy, a to w szkole, a to wyprzedaże, a to przygotowania do świąt, a to wyjazdy, a to powroty. Można tak wymieniać w nieskończoność.

Dziś moją głowę zaprząta chęć wyjazdu w góry, żeby popatrzeć na białe szczyty. Marzyłoby się jeszcze, żeby były one oświetlone słońcem, ale prognozy pogody nie wróżą przejaśnień, a że wtedy gdy są złe, zwykle się sprawdzają, więc nie ma co się łudzić. Trzeba się cieszyć z możliwości chodzenia po świeżym, chrupiącym pod stopami śniegu i podziwiać różnorodność przyrody. Góry, które jeszcze miesiąc temu (albo i 2 tygodnie temu) złociły się jesiennymi kolorami, dziś lśnią bielą. Też pięknie :) Też warto nacieszyć oczy.

12:29, maryska631
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 czerwca 2018

Zrobiło się chłodniej i nagle wszyscy się pochorowali. Nie jakoś tam poważnie, ale przeziębienie jest. I narzekanie, że dzieci zbierają się na kolonie i obozy, a tu taka pogoda i w sumie nie wiadomo co spakować. Hm... Jak to w naszym klimacie bywa: wszystko poza spodniami i kurtkami narciarskimi, bo nigdy nie wiadomo czy będzie +10 czy +35 stopni, więc lepiej być przygotowanym na różne okoliczności przyrody. Na pocieszenie mówią nam, że już za chwilę zrobi się ciepło i że w ogóle cały lipiec ma być cieplejszy niż zwykle. Super, bo zwykle jest zimny.

Ja dla odmiany nie narzekam na przeziębienie. Mnie trafiła strzała... alergii... Jak nigdy. Całe szczęście, że syropy przeciwalergiczne są bez recepty i mogłam na sobie jeden przetestować, bo w przychodni kolejki, a z kichaniem i cieknącym nosem trudno wytrzymać. A tu proszę, po jednej łyżce wszystko przeszło. Cud. Jeszcze tak skutecznego lekarstwa nie miałam, choć nie mam pojęcia na co (i dlaczego?) jestem uczulona... Może kiedyś to sprawdzę.

A inna dobra wiadomość jest taka, że mamy w okolicy nową, długą ścieżkę rowerową, prowadzącą w dodatku z dala od ruchliwych ulic...

środa, 21 lutego 2018

Stwierdzam, że muszę zrezygnować z kart lojalnościowych do sklepów. Raz, że rozpychają mi portfel, a dwa, że zwiększają wydatki. Niby niczego nie potrzebuję, ale pod wpływem co kilka dni przesyłanych sms-ów i maili zawsze skuszę się na coś. Miałam odkładać kasę na wycieczki, a tymczasem odkładam do szafy kolejne ciuchy. Wystarczy. Wolę zapłacić więcej, ale wtedy gdy czegoś potrzebuję...

środa, 10 stycznia 2018

Jakiś smętny, deszczowy ten dzisiejszy dzień. Taki, że rzeczywiście w łóżku byłoby najwygodniej... Ale jak się nie ma co się lubi, to się jakoś pobudzić trzeba. Po trzech kawach postawiłam na słodycze. Wiem, że to pobudzenie jest chwilowe, ale dobre i to. Żadnych ostrych przypraw, papryczek chilli itp. pod ręką nie mam, a czekoladę tak, więc korzystam z tego co jest. To tak jak z aparatami fotograficznymi i smartfonami - niby aparaty robią lepsze zdjęcia, ale rzadko są pod ręką, więc większość osób 90 % fotek, albo i więcej, robi smartfonami. Ale smędzę. Chyba poszukam jakiegoś fajnego filmu w kinie do obejrzenia wieczorem. Tam jest na tyle głośno, że nie ma siły, żeby przysnąć, a czuję, że muszę coś zrobić dla poprawienia sobie humoru.

13:09, maryska631
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 listopada 2017

Ogromna ilość osób, a raczej systemów przypomina mi, że dziś Black Friday. Z tej okazji dostałam mnóstwo smsów i maili, przeważnie ze sklepów, ale także od koleżanek, które napaliły się na zakupy. I co z tego, że jak się wybieramy na pielgrzymkę po galeriach w takie dni, to przeważnie wracamy z rzeczami nieprzecenionymi, skoro zawsze jakaś tam okazja też się trafi. A poza tym nie od dziś wiadomo, że same zakupy dają radość. Z kolei radość to w życiu bardzo ważna rzecz, więc zdecydowanie dzisiaj idę :)

Z tym Black Friday są jeszcze związane u nas dwie rzeczy. Pierwsza to to, że w wielu sklepach "czarny piątek" ciągnie się do niedzieli, a w niektórych nawet przez cały tydzień :) Wypada tylko współczuć tym dzieciakom, które mają w piątki dużo ciężkich lekcji ;) Wtedy może być rzeczywiście CZARNO. Druga to to, że nasze przeceny mają się nijak do tych spotykanych na zachodzie. Nawet jeśli gdzieś wisi kartka: do -70%, to taka przecena może być chyba tylko na jedną rzecz i to pewnie nieźle uszkodzoną na skutek przymierzania... Poza tym odnoszę wrażenie, że króluje -20%, do którego już się ludzie przyzwyczaili, a zatem taki standard, a nie żadne hiper promocje...

Przy okazji łażenia muszę sobie kupić firankę, bo ostatnio wpadły do mnie koleżanki. Nie, nie, nie one zniszczyły mi firankę. Po postu jedna przyniosła małego kotka, którym tak się wszystkie zachwycałyśmy, że pozwoliłyśmy mu na wszystko. Normalnie, zaćmienie umysłu. Kociak szalał, łaził wszędzie i bawił się firanką. A później się okazało, że jest cała pozaciągana i porwana... Chcę więc kupić nową taką zwykłą, gładką, bez żadnych fresków, ozdób, nadruków, naszywek, itp. żeby była jak najjaśniejsza, bo przy ostatniej pochmurnej pogodzie ciągle mi za ciemno. Jak będzie zbyt mdło (choć nie sądzę) to uatrakcyjni wszystko krynolina przewiązana w połowie. Jeszcze gdzieś mi chyba została z poprzednich świąt. W zasadzie najchętniej w ogóle bym zrezygnowała z firanki, ale za blisko mam okna sąsiadów i to jednak trochę krępujące...

Jejku, ale piękne słońce wyszło :)

poniedziałek, 30 października 2017

Ale mam jazdy. Najpierw ciśnienie leciało na hurra w dół, teraz leci w górę. Jak leciało w dół, to i leciała mi i głowa i nawet ogromna ilość wypitej kawy mi nie pomogła. Jak leci w górę, to muszę się wspomagać tabletkami, bo mnie boli głowa. Do tego wiatr, którego nie znoszę i na zmianę deszcz i śnieg... Co za pogoda. A ponoć to kwiecień przeplata.

Tagi: Ciśnienie
14:10, maryska631
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 października 2017

Co tam, że dzisiaj pogoda wielu osobom nie odpowiada. Od rana jestem na messengerze ze znajomymi i planujemy fantastyczny weekend. Chłopcy ostatnio odkryli w pobliżu Rynku fajną knajpkę, która dotychczas była jakoś przez nas omijana. Może ze względu na stałą trasę, którą się poruszamy i przy której ona nie leży... Zresztą nieważne, ważne, że ją odkryli, są zachwyceni i nas tam zabierają na dzisiejszy wieczór. W zasadzie mam nadzieję, że nie tylko wieczór, ale tak do rana :) 

Przyznać jednak muszę, że pogoda i na mnie i moje zwyczaje ma wpływ. Moja aktywność na świeżym powietrzu coraz częściej zostaje zastąpiona siłką i basenem. Na szczęście chodzimy tam dużą grupą, więc nawet jak któregoś dnia się nie chce, to inni wyciągają. Ostatnio tak się z dziewczynami zagadałyśmy, że pomyliłam mój zegarek z blokadą do szafki basenowej. Blokadę wrzuciłam do szafki i ją zatrzasnęłam. Co dziwne, skapnęłam się dopiero po pływaniu, jak chciałam wziąć szampon. Totalne roztrzepanie.

W niedzielę wybieramy się z dwoma dziewczynami do Zielonej Góry, bo jedna kumpela tam się dostała na studia. Chcemy jej zrobić mały "nalot", a żeby jeszcze bardziej się ucieszyła, gadałyśmy z jej mamą czy czegoś nie zapomniała, co mogłybyśmy jej podrzucić. Okazało się, że mnóstwa rzeczy :) Dostaniemy też wałówę na drogę :) No dobra, nie na drogę tylko dla biednej, głodnej studentki zapasy na kolejny ciężki tydzień. Ach, te mamy.

Zapowiada się zatem weekend, w którym nie będziemy się nudzić. Oby tak dalej :) Może da się tę tendencję utrzymać przez cały październik...

czwartek, 27 lipca 2017

Czy można wpaść w depresję z powodu pogody? A nawet nie tyle pogody co braku ruchu, jeśli jest ktoś od niego uzależniony? Bo jakby nie patrzeć wysiłek wywołuje atak endorfin, a w rezultacie działa uzależniająco. A tu pada i pada i chyba zaczynam mieć objawy odstawienne ;)

Tagi: ruch
18:27, maryska631
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 maja 2017

Ostatnio znalazłam nowe zastosowanie folii bąbelkowej :)

A było tak: wybrałyśmy się z koleżanką na rolki, żeby przetestować nową drogę rowerową. Droga okazała się dłuższa niż sądziłyśmy, ale dałyśmy radę. Niestety przy okazji obtarłam sobie rolkami kostki po zewnętrznej stronie nogi. Następnego dnia miałam problem z jeżdżeniem, ale szkoda mi było "wyprawy", na którą umówiłyśmy się z kilkoma dziewczynami. Pomyślałam o zabezpieczeniu kostek folią bąbelkową (potrójnie składaną) i to był strzał w 10 :) Przejechałam bez problemów całą trasę. Nie ma jak "poduszka powietrzna" na kostkach. Szkoda, że w razie czego do normalnych butów się nie zmieści.

Kreatywność, level 9 ;)

środa, 19 kwietnia 2017

Przed Świętami nastawiłam się na aktywny wypoczynek. Opracowałam wycieczki na niedzielę i poniedziałek wielkanocny i co? I nic. Zostaliśmy w domu, bo nikomu w taką pogodę (śnieg, deszcz i słońce w różnych kombinacjach) nie chciało się nosa wychylić. Co prawda ja bym się chętnie przeszła, ale samej to nie to samo, a inni nie dali się przekonać, że nie ma złej pogody, jeśli się człowiek odpowiednio ubierze. No więc siedzieliśmy, jedliśmy, oglądaliśmy TV, graliśmy... Standard, który miałam przełamać... Może następnym razem się uda. A jak coś, to chociaż mam opracowane fajne trasy. Może się przydadzą na majowy weekend... Oby.



15:24, maryska631
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Tagi